Napęd 4x4

Spalanie samochodu można ograniczyć przez zakup auta posiadającego napęd na jedną oś. Samochody z napędem 4x4 są znacznie bardziej energiczne, a za to właśnie płaci się najwięcej. Na drogach w codziennej eksploatacji rzadko kiedy może nam się przydać napęd 4x4. Z reguły samochody obdarzone takim napędem to Jeepy, SUV albo super sportowe cacka.

Najpopularniejszą technologią napędu na dwie osie opatentował koncern Audi. Napęd Quattro zmusza silnik do jeszcze większych oporów. Oczywiście gwarantowane jest większe przyspieszenie w szybszym czasie jednak to nie korzystnie wpływa na spalanie. Najbardziej wydajne są jednak samochody z napędem na jedną oś. Czy ma być to napęd przedni, czy tylny zależy tylko od kierowcy.

Lepsza jest nowsza konwencja, czyli napęd na przód ponieważ skrzynia biegów nie musi być przedłużona przez żaden wał i samochód jest lżejszy (teoretycznie). Samochody z napędem na przód i tył również inaczej zachowują się podczas podjazdu pod górę. W inną stronę skierowany jest środek ciężkości samochodu.



Ciekawostka

W 1600 Simon Stevin, holenderski matematyk (zwany Stevinusem) zbudował żaglowiec na kołach, tzw. żaglowóz. Wykonał go na zamówienie księcia Maurycego Orańskiego, hrabiego Nassau, wybitnego wodza Niderlandów. Żaglowóz Stevina składał się z długiego czterokołowego podwozia, centralnie osadzonego masztu żaglowego i małego masztu pomocniczego. Kierowanie owym wehikułem odbywało się za pomocą tylnej osi. Mógł pomieścić około 28 osób. Podobno na twardych piaszczystych plażach Holandii w okolicach Scheveningen (obecnie dzielnicy Hagi, znane z eleganckiego kąpieliska) osiągał szybkość 15 mil, czyli około 24 km/h.

Pierwsza próba – jak opisał to znany historyk motoryzacji Witold Rychter – zakończyła się wypadkiem z powodu silnego podmuchu bocznego wiatru. Jednakże po poprawieniu konstrukcji, wprowadzeniu dodatkowego balastu, dokonaniu dokładniejszych matematycznych obliczeń, pojazd został poprawiony i doskonale się sprawował. Co więcej, Stevin uruchomił regularne przewozy pasażerskie między Scheveningen a Petten. Uzyskiwał niespotykaną wówczas szybkość około 34 km/h, pokonując drogę o długości około 68 km w dwie godziny.