Jak podają potwierdzone informacje Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych śmiało eksperymentuje z nowymi źródłami alternatywnymi niezbędnymi do produkcji paliwa, głównie paliwa lotniczego. W trosce o bezpieczeństwo zarówno środowiska jak i dobra eksperymentu nie podawane są szczegółowe informacje. Trudność z zaopatrzeniem wojska w paliwo lotnicze może jednak być zakończona - tak pisze "New Scientist".
Chemicy z US Navy próbują uzyskać paliwo z wody morskiej i dwutlenku węgla poddanemu działaniom prądu morskiego. Dzięki tym związkom udało się im uzyskać nienasycone, krótkołańcuchowe węglowodory. Jest to początek łańcucha którego dalsza przeróbka może odpowiadać ropie naftowej. Wykorzystywana jest synteza Fischer-Tropscha, czyli proces gdzie płynne paliwo uzyskiwane jest z gazów syntezowych, czyli mieszanin tlenku węgla i wodoru.
Jak można się dowiedzieć to wykorzystanie dwutlenku węgla jest znacznie trudniejsze niż tlenku, gdyż jest to związek chemiczny bardziej. Badania jednak skupiają się na CO2 ponieważ jest on bardziej dostępny.
Ciekawostka
W 1600 Simon Stevin, holenderski matematyk (zwany Stevinusem) zbudował żaglowiec na kołach, tzw. żaglowóz. Wykonał go na zamówienie księcia Maurycego Orańskiego, hrabiego Nassau, wybitnego wodza Niderlandów. Żaglowóz Stevina składał się z długiego czterokołowego podwozia, centralnie osadzonego masztu żaglowego i małego masztu pomocniczego. Kierowanie owym wehikułem odbywało się za pomocą tylnej osi. Mógł pomieścić około 28 osób. Podobno na twardych piaszczystych plażach Holandii w okolicach Scheveningen (obecnie dzielnicy Hagi, znane z eleganckiego kąpieliska) osiągał szybkość 15 mil, czyli około 24 km/h.
Pierwsza próba – jak opisał to znany historyk motoryzacji Witold Rychter – zakończyła się wypadkiem z powodu silnego podmuchu bocznego wiatru. Jednakże po poprawieniu konstrukcji, wprowadzeniu dodatkowego balastu, dokonaniu dokładniejszych matematycznych obliczeń, pojazd został poprawiony i doskonale się sprawował. Co więcej, Stevin uruchomił regularne przewozy pasażerskie między Scheveningen a Petten. Uzyskiwał niespotykaną wówczas szybkość około 34 km/h, pokonując drogę o długości około 68 km w dwie godziny.
